niedziela, 2 marca 2025

5-zero siedemset zgłoś się. Chata za górką.

- Ej kochaniutka. Czyżbyś coś kombinowała na boku?-  spytała Anka mrużąc oczy. 

Konstancja wiedziała, że nie łatwo zbyć byle czym dociekliwą koleżankę, jednak miała to gdzieś. 

- Kto wie, kto wie ?- odpowiedziała enigmatycznie.

- No wreszcie. Wiesz, nie powinnam się wypowiadać, ale już nie mogę patrzyć na to, jak twój mąż cię traktuje. Przydało by mu się porządne poroże - przekonywała.

- Ty coś wiesz? 

- Nic pewnego, ale ludzie gadają.

- Ludzie gadają różne głupoty. O każdym. Nawet o tobie - Konstancja spróbowała zmienić temat.

- O mnie?! - Anka krzyknęła. - A niby co? 

- No dajmy na to, że ten młodzian, co przyjeżdża do ciebie, kiedy Jacek wyjeżdża do pracy, to przesiaduje do samej nocy. A nawet nocuje.

- No coś ty! 

- Aniu, przecież nie mieszkasz w lesie. Musisz zachować pozory.

- Rzeczywiście, znalazła się doradczyni. Phi...to tylko znajomy- wzruszyła ramionami. -Pracuje u mego ojca. 

- Słuchaj, nie wnikam w to, co jest między wami, ale powinnaś być ostrożniejsza. Bo jak ja się dowiedziałam, to i Jacek może. 

- Kurde...rzeczywiście - przyznała racje nerwowo obgryzając skórki przy paznokciach. 

- No to muszę znaleźć jakieś sensowne wytłumaczenie - westchnęła i ruszyła w kierunku drzwi.